– Pani Michalino, czy naprawdę muszę robić to wstępne szkolenie?
To pytanie słyszę tak często, że czasami kończę je za Klienta.
– ”…bo przecież to tylko praca przy komputerze?”
Albo: – ”…bo pracownik już kiedyś takie szkolenie miał?”
I moje ulubione: – ”…czy naprawdę nie da się tego jakoś obejść?”
Uśmiecham się. Nie dlatego, że pytanie jest zabawne.
Tylko dlatego, że wiem, skąd się bierze.
Kiedy prowadzisz firmę, lista rzeczy do ogarnięcia jest chyba najdłuższą listą świata.
Telefon dzwoni.
Klient czeka na ofertę.
Księgowa prosi o dokumenty.
Kurier stoi pod drzwiami.
A ktoś jeszcze przypomina, że nowy pracownik zaczyna jutro.
I właśnie wtedy pojawia się myśl: “Jeszcze to szkolenie BHP…” Tylko że wiesz co?
To nie jest kolejne szkolenie.
To jest pierwsza rzecz, którą powinien dostać nowy pracownik.
Bo zanim pozna kod do alarmu. Zanim dostanie służbowy komputer.
Zanim zrobi sobie pierwszą kawę w firmowej kuchni… …powinien wiedzieć, jak bezpiecznie wrócić z pracy do domu.
I właśnie po to jest szkolenie BHP.
Nie dla mnie. Nie dla Ciebie. Nawet nie dla PIP.
Tylko dla człowieka, który od jutra będzie pracował w Twojej firmie.
A skoro już jesteśmy przy mitach…
Największy?
“Przecież pracuje w biurze.”
Uwielbiam ten argument. Bo rzeczywiście… nie stoi przy pile tarczowej.
Nie pracuje na rusztowaniu. Nie obsługuje wózka widłowego.
Ale siedzi osiem godzin przy komputerze. Monitor stoi za nisko. Krzesło pamięta czasy, kiedy modne były telefony z klapką. Przedłużacz jest tak przeciążony, że aż prosi się o wymianę. A apteczkę ostatni raz ktoś widział… chyba podczas przeprowadzki biura.
Czy to są wielkie zagrożenia? Każde z osobna może nie.
Ale bezpieczeństwo w pracy rzadko psuje się spektakularnie.
Znacznie częściej psuje się po cichu. Centymetr po centymetrze. Dzień po dniu.
Dobrze, ale co mówią przepisy? Pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikowi szkolenie BHP zanim dopuści go do pracy.
I tutaj przepisy są jednoznaczne.
Nie po tygodniu. Nie po miesiącu. Nie wtedy, kiedy wszyscy będą mieli czas.
Tylko wcześniej.
Później dochodzą jeszcze szkolenia okresowe, których terminy zależą od rodzaju stanowiska. I właśnie dlatego warto je mieć pod kontrolą.
Bo pamięć bywa zawodna. Kalendarz zdecydowanie mniej.
Powiem Ci coś, czego nie znajdziesz w przepisach.
Po kilkunastu latach pracy zauważyłam jedną rzecz.
Firmy, które traktują szkolenia jako przykry obowiązek… …najczęściej kończą szkolenie podpisem na liście.
Firmy, które traktują je jako inwestycję… …kończą z pracownikami, którzy naprawdę wiedzą, co robić. I właśnie tę różnicę widać później na co dzień.
Nie podczas kontroli.
Podczas zwykłego wtorku o dziewiątej rano. Kiedy ktoś zauważy zagrożenie.
Wie, jak zareagować. I po prostu robi to, co trzeba.
Na koniec zdradzę Ci pewną tajemnicę.
Jeszcze nie spotkałam przedsiębiorcy, który po dobrze przeprowadzonym szkoleniu powiedział: “Szkoda było tych dwóch godzin.”
Za to znam wielu, którzy po wypadku powiedzieli: “Szkoda, że nie zwróciliśmy na to większej uwagi.”
I właśnie dlatego uważam, że szkolenie BHP nie jest po to, żeby odhaczyć obowiązek.
Jest po to, żeby pewnego dnia ktoś wrócił z pracy do domu cały i zdrowy.
Działamy na terenie: Wrocław • Dolny Śląsk • Opolszczyzna • Cała Polska
Masz pytania? Chcesz otrzymać indywidualną wycenę?
biuro@safety-day.pl
513 143 415